poniedziałek, 7 listopada 2016

Pierwsze dni

Ogólnie rzecz ujmując na pierwszych zdjęciach nie wyszedłem najlepiej. Rodzicom zdaje się to nie przeszkadzało i robili mi sporo zdjęć.
Odwdzięczyłem im się pokazując do nich przez cały czas ‘figę’.


Ponieważ rozpruto mi moje małe schronienie i wyciągnięto mnie na świat siłą, nie mogłem tak szybko iść do domu - i musiałem zostać w szpitalu nieco dłużej. 

Gdy już zawieźli mnie do domu, codziennie przychodziła jakaś obca kobieta i coś podpowiadała mojej mamie.
 

Nad łóżkiem mam zawieszoną karuzelę i bardzo lubię jak gra z niej muzyczka. Rodzice bardzo szybko to odkryli i  często ją uruchamiają.
 

Oprócz jedzenia i spania, bardzo lubię się kąpać. Oj, woda to chyba będzie mój żywioł. Pierwszego dnia w wanience nie czułem się pewnie, ale następne pluskania były już bardzo relaksujące. Dodam tylko, że pierwszy raz kąpałem się 10 dnia życia – gdy odpadł mi pępek.

Czasami wydaje mi się, że traktują mnie jak worek kartofli, zwłaszcza jak wkładają mnie w takie szelki i ważą ile to już gram przybrałem od ostatniego ważenia.
 

Moi rodzice mają jakiegoś bzika na punkcie podróżowania i latania, ciągle ubierają mnie w czapkę ‘pilotkę’, a tata czyta mi na dobranoc książki z wyprawy Toniego Halika.



Figa z makiem

Szpital

Kiedyś go przerosnę







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz